Potrzeba najbardziej płodną matką wynalazków…

light-bulb-design-setsiri-silapasuwanchai

Witaj,

Mam na imię Piotr i od pewnego czasu należę do stale powiększającej się grupy „pracowników siedzących”. Dlatego ostatnio coraz częściej słyszę i czytam o zgubnym wpływie takiego trybu życia na zdrowie, co najdobitniej podsumowuje proste stwierdzenie – siedzenie zabija!

Z biegiem lat, a mam ich równo 30, mocno pielęgnowałem swoje zainteresowania, czyli zdrowy tryb życia, medycyna naturalna i sport – praktyk ze mnie marny, ale za to jaki teoretyk ;) Okazało się, że wiedza, którą zgromadziłem idealnie rozwiązuje mój obecny problem.

Podczas pracy siedzącej przedkomputerem kluczowe znaczenie oprócz odpowiedniej konfiguracji biurka i siedziska mają… silne mięśnie pleców. To od ich stanu zależy cała postawa ciała, a jak wiadomo zła generuje wiele problemów zdrowotnych, w tym popularne skrzywienie kręgosłupa, które z kolei np. ogranicza dotlenienie organizmu poprzez ściśnięcie płuc. Takich łańcuszków przyczynowo-skutkowych wynikających ze zgubnego połączenia pracy siedzącej i braku optymalnego ruchu jest znacznie więcej… dlatego, albo profilaktyka… albo wcześniejsza śmierć…

Jako sezonowy gość siłowni, wiem jak często brakuje chęci żeby ją odwiedzić – właśnie dlatego należę do „sezonowców” ;) W pewnym momencie swojej przerywanej „kariery z żelastwem” zrozumiałem, że najlepszym rozwiązaniem jest siłownia w domu, co w moim przypadku przynosi dodatkowe korzyści, ponieważ swoją siedzącą pracę wykonuje również tam gdzie mieszkam. Szukając informacji o przygotowywaniu siłowni domowych trafiłem na artykuł naukowy o dobrodziejstwie jakim jest tzw. treningu w podwieszeniu. Później wpadłem na film popularnego w Polsce litewskiego kulturysty Roberta Burneiki, który opowiadał o swoim treningu pleców i wskazywał podciąganie na drążku jako stały element profesjonalnego treningu kulturystycznego.

Wówczas zrozumiałem, że przystosowywanie swojego mieszkania powinienem rozpocząć od zamontowania drążka do podciągania. Najlepiej z 6-cioma uchwytami dla urozmaicenia i podniesienia efektywności ćwiczeń. Przy różnych chwytach inne włókna mięśniowe są angażowane do pracy, co zapewnia kompleksowy trening – nie tylko pleców, ale także ramion i brzucha, więc po co mi 4 czy tylko 2 uchwyty skoro mogę mieć 6 i natychmiastowy dostęp na co dzień do najlepszych ćwiczeń ogólnorozwojowych?

Ale spojrzałem na sufity i jakoś nie mogłem znaleźć miejsca ;) …i wtedy zaświtałoczy lampa, która tutaj wisi spadnie mi na łeb jak spróbuje się na niej podciągnąć??? ;) Oczywiście retoryczna odpowiedź na to pytanie zaowocowała powstaniem projektu LampBar, czyli połączenia drążka sufitowego z funkcją oświetleniową.

Na początku miałem nadzieję, że podobny produkt już istnieje i można go bez problemu kupić w Polsce, ale się rozczarowałem. Dlatego postanowiłem przeszukać także rynki anglojęzyczne… dalej pustka. Skoro najbardziej reprezentatywny rynek na świecie nie oferuje przynajmniej zbliżonej idei…

Kolejna myśli to konsultacja z jakimś ekspertem i ocena potencjału mojego pomysłu, ale lektura informacji w sieci nie napawa optymizmem – strach przed zawłaszczeniem pomysłu ogranicza chęci do konsultacji z kimkolwiek. Ale pokazuje się światełko w tunelu… Serwis PolskaProjektowa.pl zapełnia lukę pomiędzy pomysłodawcami a producentami, przy czym prezentuje się stosunkowo wiarygodnie na pierwszy rzut oka. Wysyłam do nich projekt LampBar’a i po kilku dniach otrzymuje odpowiedź z tych „mobilizująco-napędzających” ;) od jednego z ich specjalistów branżowych brzmiącą mniej więcej tak… pomysł interesujący z dużą szansą na powodzenie, proszę o kontakt mailowy lub telefoniczny…

Pan Wacław jako ekspert przydzielony do mojego projektu rzetelnie przedstawił mi wszystkie możliwości. Wyjaśnił, że najbezpieczniej jest zainwestować w prawną ochronę patentową (w przypadku LampBar’a – ochrona wzoru użytkowego), czyli trzeba przygotować dokumentację i wysłać zgłoszenie do Urzędu Patentowego. O ile wysłanie zgłoszenia to banał, o tyle przygotowanie właściwej dokumentacji nie jest proste dla laika, więc zgodnie z jego sugestiami zdecydowałem się na usługę rzecznika patentowego. O Pani Małgosi w następnym poście, który będzie opisywał całą procedurę patentową…